zoœka, footbag, newsy, informacje, wydarzenia, triki, gracze, filmy, Warszawa
Strona główna
Wydarzenia
Triki
Warszawscy gracze
Rekordy Polski
Galeria video
Księga gości
Linki i bannery
Kup zośkę!
FORUM
Mapa serwisu


zoœka, footbag, newsy, informacje, wydarzenia, triki, gracze, filmy, Warszawa

Autorem strony jest Michał Biarda - Cod.

Kopiowanie jakichkolwiek elementów strony bez jego zgody zabronione.





Wydarzenia:

Siódme IFPA Mistrzostwa Europy - Wrocław, 14-17.07.05
(07.08.2005 16:06)

Siódme IFPA Mistrzostwa Europy w Footbagu już za nami. Sześć dni i pięć nocy zajebistej zabawy. Ale po kolei...

Dzień pierwszy - 13.07:

Ekipa Smart Legsowa wybrała się do Wrocławia pociągiem w czteroosobowym składzie: Cod, Gobol, Staroń oraz Junior. Razem z nami zabrały się dwa młode talenty polskiego footbagu: Quba i Gielnik z Nowego Miasta, a także część Batalionu Zośka i LFC. Podróż dłużyła się, ale bawiliśmy się nawet spoko. Staroń co chwila rozlewał coś złocistego na moje buty, a koło głowy Gielnika rozbijały się ogromne zielone robale, pryskające wokoło czymś żółtym (tak serio to był tylko jeden, ale liczba mnoga urozmaica opowieść). Kiedy już dotarliśmy do Wrocka, rozdzieliliśmy się. Bataliony poszły na szamę, a reszta wbiła się w tramwaj i pojechała w siną dal. Nie bez problemu trafiliśmy na miejscówkę. Błąkaliśmy się tu i tam z tonami bagaży w upale, aż w końcu jakoś się udało. Wbiliśmy się na halę i przywitaliśmy ze wszystkimi. Tak właściwie to tylko z marną częścią wszystkich, bo ponad połowy ludzi nie znaliśmy. Po chwili odpoczynku poszliśmy poshredować. Grało się naprawdę nieźle. W pewnym momencie w kilka osób zrobiliśmy sesję Massive trików. Quba skleił czyściutkiego Montage Rake. Gielnik Alpine Marius. Ja zrobiłem moje stare szóstki, takie jak Gamma Dominatrix, Beta Rasmus i Dorshatrix, a także moją pierwszą w życiu siódemkę - Railing Symposium Mirage (jeszcze nie nazwana). Po shredziwach udaliśmy się do akademika, zakwaterowaliśmy, kupiliśmy złoty płyn i wszamaliśmy coś ciepłego na stacji, opróżniliśmy puszki i butelki i poszliśmy spać.

Dzień drugi - 14.07:

Teraz nadszedł czas, żebym trochę ponarzekał na organizatorów... Karygodny jest fakt, że na terenie akademika lub w jego najbliższej okolicy nie było żadnego sklepu! Była jedynie stacja benzynowa. Do supermarketu szło się jakieś 15 minut, a jeśli było się zmęczonym i głodnym to jeszcze dłużej. Drugi punkt, na który ludzie narzekali to prysznice. Były jedynie dwa na całe piętro, a dodatkowo miały pozapychane odpływy. Koniec narzekania, czas na opis dnia. Rano umyliśmy się, ogarnęliśmy, podbiliśmy do supermarketu, wszamaliśmy conieco i udaliśmy się na otwarcie imprezy. Ludzi było znacznie więcej niż dnia poprzedniego. W końcu dało się słyszeć głos z mikrofonu, przywołujący wszystkich do siebie. Jego właścicielem był Ali Dastrandj - prezydent EFC. Muszę powiedzieć, że wybranie go na głównego prowadzącego zawodów było świetnym posunięciem. Mówił bardzo płynnie i powoli po angielsku, tak, że większość osób na sali mogła go spokojnie zrozumieć. Po tym oficjalnym przywitaniu wszystkich graczy przyszedł czas na rozgrzewkę przed konkurencjami. Jako, że eliminacje Shred30 i Sick3 były zaplanowane na dość późno, postanowiliśmy ze Starollem i Juniorem zagrać w Cztery Kwadraty. To, co działo się przez kolejne kilka godzin zupełnie zachwiało naszym pojęciem o tej grze! Poznaliśmy dokładne zasady i bawiliśmy się wraz z najlepszymi w te klocki ze Stevem Goldbergiem na czele. W międzyczasie zostały rozegrane eliminacje Intermediate, a także Double Freestyle. Powiem szczerze, że średnio nas to interesowało. Grę przerwaliśmy jedynie na rutyny braci Ostrowskich oraz Vaska i Honzy. Po wielu czterokwadratowych meczykach poszliśmy się trochę porozgrzewać, shredując. Żaden z nas nie czuł się dziś najlepiej. Byliśmy niewyspani i ciągle zmęczeni trudami podróży. Czuliśmy, że będzie trudno przejść komukolwiek z naszego klubu eliminacje. I tak też było. W Shredzie30 każdy z nas się potknął, ale tragicznie nie było. W tym miejscu muszę wysłać props dla Źrebbaga, który natłukł swój życiowy rekord bodajże 142 punktów, bijąc poprzedni o 30 i awansując do finałów! Vasek był bardzo blisko pobicia rekordu świata, ale niestety na sam koniec zdropował i w rezultacie uzyskał "tylko" 260 punktów. W Sick3 z naszej ekipy brałem udział tylko ja. Za pierwszą próbą byłem naprawdę blisko sklejenia mojego komba. Kolejne były coraz gorsze. Szkoda, że organizatorzy zmienili zasady tuż przed konkurencją i zmniejszyli ilość prób z 7 do 5. Co kto zrobił w swoich sickach, nie pamiętam, ale były to gorsze rzeczy niż w finałach. Przez resztę dnia graliśmy w Four Square, aż nas wyrzucili z hali :D. Na obiadokolację zamówiliśmy sobie pizzę. Dołączyła się do nas ekipa z Ameryki: Tom Mosher i Matt Cross oraz Lise Thygesen. Wieczór spędziliśmy u nich w pokoju. Zrobiłem małe show barefoot i pokleiłem do kamerki takie triki, jak: Pixie Merlin, Dorshatrix oraz Tutifruti. Dodatkowo, udało mi się wcisnąć trik, dedykowany Mattowi Crossowi - Pixie Double Weaving Legover! Podobno jest czysto, ale zobaczymy dopiero, jak Lise podeśle mi filmik. Staroń wymyślił znakomitą nazwę dla tej ewolucji - Crossmatt.

Dzień trzeci - 15.07:

Trzeci dzień zaczął się podobnie jak drugi. Najpierw ogarnięcie, potem wypad na szamę i na miejscówkę. Tego dnia również nie byliśmy skorzy do shredowania, toteż ponownie zagłębialiśmy tajniki Czterech Kwadratów. Tym razem grało z nami kilka nowych osób, m.in. Ales Zelinka! Powiem tak: było śmiechowo (wiem Gobol, że nie lubisz tego słowa)! Pochłonięci nową zajawką, przegapiliśmy półfinały Intermediate oraz eliminacje Women Freestyle. Eliminacji Open jednak nie opuściliśmy. Przydzielono mnie do grupy nr. 4. Staroń był w 5., a Gobol ostatniej. Mogę z zachowaniem pełnej szerości napisać, iż rutyna którą pokazałem, była najgorszą Pro rutyną tych zawodów... Zdropowałem 15 razy. Zrobiłem może z jednego, czy dwa Clippery. Jedynie Duckingi mi powychodziły i zebrałem za nie gromkie brawa. Cieszy mnie jedynie fakt, że TMS po moim występie powiedział, iż mam "Crazy style" :P. Staroń również nie pojechał najlepiej, ale nie aż tak fatalnie jak ja. Myślę, że najbliżej awansu był Gobol, który pierwszego dropa miał dopiero po jakiś 40 trikach, ale później jego rutyna zaczęła się niestety psuć. Na szczególną uwagę zasłużyły przejazdy Piecha, Nersa, Gielnika, Kierpcy, Felixa, Honzy i Vaska, ale to tylko moje zdanie. Resztkę dnia spędziliśmy chyba znów na czterokwadratowym boisku - nie pamiętam dokładnie. Wieczorkiem Staroń i Junior wybyli na afterka, a ja z Gobolem zostaliśmy w akademiku i popijaliśmy bro tu i tam.

Dzień czwarty - 16.07:

Jak zwykle z rańca udaliśmy się do supermarketu, a zaraz potem na halę. Dzień ten był pełen atrakcji - dużo finałów! Ale najpierw zagrali półfinaliści Open Freestyle. Vasek zagrał chyba najlepszą do tej pory rutynkę świata! Po prostu masakra! Bardzo dobrze zagrali oczywiście jego koledzy z czołówki Europy - Honza i Felix. Jeśli chodzi o Polaków, to duże brawa należą się Nersowi i Gielnikowi, którzy mimo małego doświadczenia na dużych imprezach, nie przestraszyli się rywali, zagrali świetnie i przeszli dalej. Bardzo fajnie zagrał Kierpca, choć w moim mniemaniu troszkę gorzej niż za pierwszym razem i niestety nie wszedł do finału. Dziwna sytuacja miała miejsce w grupie Budzika i Piecha. Moim (i z tego co wiem, wielu innych graczy również) zdaniem Piechu zagrał lepiej od Budzika (mistrz Polski trochę za dużo nadropował), a mimo tego zajął dopiero trzecie miejsce w grupie, przy czym Budzik wszedł do finału z pierwszego miejsca. Nie pamiętam, kto był między nimi, ale wydaje mi się, że właśnie ta osoba powinna być trzecia, Budzik drugi, a Piechu pierwszy. No cóż, shit happens :(. W każdym razie i tak cała Polska była happy, bo mieliśmy w finałach ME aż trzech reprezentantów naszego kraju! Po małej przerwie nadszedł czas na graczy Inter. Jednak podobnie jak wcześniej, niezbyt nas to interesowało i popykaliśmy w kwadraty, bądź poshredowaliśmy trochę. Następnie miał miejsce finał Double Free, do którego zakwalifikowały się dwie polskie pary: Wiktor i Gosia z Warszawy oraz bracia Ostrowscy. Ci drudzy zebrali gromkie brawa. Nie bez powodu. Wprawdzie trochę podropowali, ale nikt nie robił takich doublowych sztuczek jak oni! Porządne oklaski dało się słyszeć również po rutynie Vaska i Honzy. Dropów mieli podobną ilość jak Strzelinianie, ale zagrali zupełnie co innego - przede wszystkim synchro, a nie triki z wykorzystaniem dwóch graczy. Niedługo potem zaczął się finał Sick3. To było naprawdę coś niesamowitego! Piechu wcisnął bestię! Felix skleił Surging Paradox Whirl > Foot Processor > Spinnig Paradox Blender, czyli również 6>6>6. Honza zdusił dość unikatowe kombo Alpine Legbeater > Fog > Pixie Spinning Osis. Vasek oszołomił nas sickiem Blurry Whirling Swirl > Whirlwind > Steping Whirling Swirl. Na koniec dnia ekipa SLFC rozdzieliła się. Ja z Juniorem poszliśmy popykać w neta, a Staroń z Gobolem chyba gdzieś shredowali. To był mój pierwszy w życiu kontakt z netem. Na początku graliśmy sobie 3 na 3: ja, Dziewior i Ners vs. Junior, Gielnik oraz Freezio, a później rozegraliśmy prawdziwy mecz do trzech zwycięztw Warszawa vs. Wrocław, czyli ja i Junior na Nersa i Dziewiora. Byliśmy bardzo blisko wygranej. Ostatecznie gra zakończyła się wynikiem 3:2 dla naszych przeciwników. Jednakże ja zostałem nieoficjalnym Man of the match :P. Podczas meczu zdobyłem dwa punkty z efektownych, totalnie fartownych i zadziwiających, a także rozśmieszających wszystkich ścin z przewrotki! Po tym miłym doświadczeniu poszliśmy popatrzeć trochę, jak wygląda prawdziwy Netbag. Jakieś dwie pary rozgrywały właśnie mecz o wejście do finałów. Szczęka opadała mi prawie co chwilę :). Tego dnia na afterek z naszego klubu nie poszedłem tylko ja. Nakupowałem sobie co trzeba i spędziłem wieczór z ekipami ze Śląska i Lublina. W środku nocy wpadliśmy na pomysł, żeby zagrać w cztery kwadraty. Na początku grałem tylko ja, Setman, Misiek i Krzysiek (oni trzej po raz pierwszy w życiu), ale później dołączył, zaproszony przez nas wcześniej, Niemiec Alexander Skocki. Mało nie padliśmy jak w pewnym momencie wypalił do kogoś tekstem "Twoja matka do gruba bułeczka z czosknkiem" :). Kwadratowało się zajebiście, mimo iż zmuszeni byliśmy do gry po cichutku, żeby nie pobudzić innych ludzi. Skończyliśmy, jak już widniało.

Dzień piąty - 17.07:

Dzień finałów. Zdecydowanie "to było coś"! Nie będę pisał, co jedliśmy na śniadanie. Od razu przechodze do konkretów. Na początku odbyły się finałowe mecze Netowe. Ta dyscyplina nie kręci mnie za bardzo, ale od czasu do czasu trochę podglądałem rozgrywki i podobało mi się to, co widziałem :). Zaraz po netowcach wystąpiły freestylowe dziewczyny. Po rutynie Hani ogarnęło mnie przygnębienie. Niestety nie pokazała tego, co potrafi. Występ Lise podobał mi się nieco bardziej, ale również spodziewałem się czegoś lepszego. Verena zagrała gorzej niż w eliminacjach. Widać było zdenerwowanie w jej oczach, gdy schodziła ze sceny. Natomiast Tina nie zawiodła nikogo. Ta piętnastolatka gra dopiero połtora roku, a zrobiła show lepszy niż niejeden z facetów. Oprócz dobrych trików, pokazała wspaniałą artystykę. Wszystko ładnie pod muzyczkę, a na sam koniec Toe Whirl > Paradox Whirl > PS Whirl! Tłum oszalał. Nie było wątpliwości, kto w tym roku zostanie mistrzynią Europy. Po kobietach, przyszedł czas na mężczyzn. Polacy zagrali naprawdę nieźle. Gielnik zaprezentował się podobnie jak w półfinałach. Budzik zagrał na kilka mniej dropów niż w poprzedniej rundzie. Ners zdropował tylko raz i była to chyba jego życiowa rutyna. Felix zagrał bardzo ładnie artystycznie, ale technicznie gorzej od Honzy i Vaska. Miał jednego dropa. Honza popisał się rutyną dropless z fajnymi triczkami, ale niestety ze średniociekawą artystyką. Vasek zagrał dużo gorzej niż w poprzednich rundach. Zdropował prawie na samym początku... przy Inside. Widać było, że trochę spanikował, ale po chwili ogarnął się i zaczął miażdżyć. Kibicom było naprawdę trudno określić, kto zajmie które miejsce na podium. Po finałach Open Freestyle przyszedł czas na Shred 30. Poziom finałów był nieco niższy niż półfinałów, ale i tak publika miała za co klaskać. Najlepiej spisał się oczywiście Vasek. Z Polaków najwyższe noty zebrali Ners i Godi (osobiste props dla niego za nieplanowanego Whirra). Kiedy emocje po zmaganiach freestyleowców wyparowały, przyszedł czas na finały Double Neta. Podczas ich trwania nie siedziałem jednak na widowni, tylko grałem gdzieś z kimś w kącie. Ceremonia wręczenia medali przebiegła bardzo sprawnie i szybko. Nie obyło się bez wtrącenia swoich trzech groszy przez Batalion Zośka. Zainteresowani wiedzą o c b ;). Kiedy organizatorzy rozpoczęli sprzątanie, zająłem się shredowaniem w fajnym kółeczku z Karimem Daoukiem, Serge z Francji i Darylem z Niemiec. Nie pamiętam dobrze, kto co kleił. Powiem tylko, że Serge ma fantastyczny styl, Karim wspaniałe Swirle, a Daryl będzie kiedyś dobrym graczem toe2toe :). Po tym shredzie, udaliśmy się ogromną ekipą na stację benzynową na hot-dogi :D. Następnie wszyscy poogarniali się i wyruszyliśmy na ostatnie afterparty. Jako, że ekipa SLFC była bardzo głodna, przed wejściem do klubu poszliśmy na kebaby. Mniam, mniam :P. Jak wróciliśmy, impreza już wrzała. Ludki z całego świata kręciły się po parkiecie, siedziały przy stolikach, itp. Szerokie grono zabawiało się przy automacie do mierzenia siły uderzenia. Nie mam pojęcia, kto był najlepszy, ale Gobol miał większy wynik od Alesa ;). Ciekawą akcją była dyskusja z Honzą. Nie wiem, jak do tego doszło, ale wokół Jana zebrała się liczna grupka ludzi i zaczęła się rozmowa. Muszę przyznać, że Honza to naprawdę świetny koleś i dobrze obeznany w teorii footbagu. Gadaliśmy m. in. o xdexach i paradoxie, omawialiśmy wyniki zawodów, pytaliśmy go o różne triki, itp. Pod koniec imprezy wdałem się w dyskusję z dwoma Niemcami. Jeden z nich mówił bardzo dobrze po polsku :). Gadaliśmy sobie zatem w trzech językach. Kiedy zaczęło widnieć, ogromna grupa ludzi udała się na miejsce spoczynku. Ludzie padli jak muchy.

Dzień szósty - 18.07:

Dzień wyjazdu. Nic szczególnego już się nie działo. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi nowymi i starymi znajomymi i poszliśmy na pociąg. Do Warszawy dotarliśmy bez żadnych stresów.

A oto wyniki:

Intermediate Freestyle:
1. Piotr Czaja (Polska)
2. Marcin Bujko (Polska)
3. Piotr Patora (Polska)
4. Alexander Skocki (Niemcy)
5. Paweł Rytelewski (Polska)
6. Aaron Sheppard (USA)
7. Samu Ahola (Finlandia)
8. Paweł Ulewicz (Polska)
9. Łukasz Bochenek (Polska)

Open Double Freestyle:
1. Jan Weber & Vasek Klouda (Czechy)
2. Michał Ostrowski & Tomasz Ostrowski (Polska)
3. Martin Sládek & Tomas Tucek (Czechy)
4. Antonio Fritsch & Yves Kreill (Niemcy)
5. Gosia Nycz & Wiktor Dębski (Polska)

Open Women Freestyle:
1. Tina Aeberli (Szwajcaria)
2. Verena Lenneis (Austria)
3. Lise Thygesen (Dania)
4. Jule Böhm (Niemcy)
5. Hanna Mickiewicz (Polska)
6. Karolina Modrzejewska (Polska)
7. Agata Górska (Polska)
8. Denise Kurz (Austria)

Open Men Freestyle:
1. Vasek Klouda (Czechy)
2. Jan Weber (Czechy)
3. Felix Zenger (Finlandia)
4. Szymon Kałwak (Polska)
5. Daouk Karim (Szwajcaria)
6. Damian Budzik (Polska)
7. Damian Gielnicki (Polska)
8. Stefan Siegert (Niemcy)
9. Jan Struz (Czechy)
10. Ondrej Skrabal (Czechy)

Open Women Shred 30:
1. Verena Lenneis (Austria) 140,1
2. Hanna Mickiewicz (Polska) 110,1
3. Lise Thygesen (Dania)

Open Men Shred 30:
1. Vasek Klouda (Czechy) 243,9
2. Jan Weber (Czechy) 227,7
3. Yves Kreill (Niemcy) 210,9
4. Felix Zenger (Finlandia) 189,8
5. Szymon Kałwak (Polska) 166,6
6. Hubert Godlewski (Polska) 143,1

Open Sick 3:
1. Vasek Klouda (Czechy)
Blurry Whirling Swirl > Whirlwind > Stepping Whirling Swirl
2. Jan Weber (Czechy)
Alpine Legbeater > Fog > Pixie Spinning Osis
3. Felix Zenger (Finlandia)
Surreal > Food Processor > Spinnig Paradox Blender

Intermediate Single Net:
1. Piotr Baltrukiewicz (Polska)
2. Magnus Hellberg
3. Jaka Stare

Intermediate Double Net:
1. Hakan & Magnus Hellberg
2. Tomasz Kociołkowski & Przemysław Żaboklicki (Polska)
3. Bartosz Pachucki & Piotr Baltrukiewicz (Polska)

Mixed Double Net:
1. Andi Wolf & Lisa Uebele
2. Julia Tikhomirova & Alexander Smirnov
3. Hakan Helberg & Helena Schlichting

Open Women Single Net:
1. Julia Tikhomirova
2. Lisa Uebele
3. Helena Schlichting

Open Women Double Net:
1. Helena Schlichting & Lisa Uebele
2. Lena Mlakar Jereb & Irena Marc
3. Didi & Cary

Open Men Single Net:
1. Andi Wolf
2. Florian Goetze
3. Cory Current
3. (eu) Chris Loew

Open Men Double Net:
1. Andy Ronald & Florian Goetze
2. P.T.Lovern & Pat Keehan
2. (eu) Jani Markkanen / Jukka Peltola
3. Cory Current / Thomas Foerster

Golf:
1. Jakob Wagner (Niemcy)
2. Alexander Skocki (Niemcy)
3. Charles Dupuy (Francja)
3. Jan Zimmermann (Niemcy)

Dokładniejsze wyniki dostępne są TUTAJ.


Powrót


ZAPRZYJAŹNIONE STRONY:

Forum | Matematyka

KATALOGI:

Katalog Stron | Katalog stron | Katalog Stron SEO

jestem w katalogu Katalog Ciekawych Stron - Zapraszamy! Katalog stron Przyjazny katalog stron katalog stron Katalog stron

GOOGLE PAGERANK:

This is my Google PageRank™ - SmE Rank free service Powered by Scriptme